John C. Maxwell
Za nami juz pierwszy tydzien, kolej zatem na nastepny. Na poczatku sadzilam, ze mi sie bedzie nieco dluzylo. Jak juz wspominalam byl on bardziej planowany pod katem moje polowki i jego wejscia na Chimborazo (6310 m npm.). Co to dla mnie znaczylo? Dojscie do obozu bazowego i zaciskanie kciukow, by wyprawa sie powiodla. Jednak nie sposob sie nudzic, czy narzekac, jesli sie jest w tak cudnych okolicach.
W ramach aklimatazacji w celu zwiekszenia szans na wejscie na szczyt pojechalismy 25.01 w rejony Cayambe (5796 m npm.). Jest to wulkan polozony jakies 60 kilometrow od Quito.
![]() |
| Patrz. Widac szczyt. (c)Kataleja |


